wtorek, 30 grudnia 2014

003.Torcik świąteczny

Święta, święta i po świętach. U mnie w tym roku przedświąteczny czas  upłynął wyjątkowo nieprzyjemnie - zamiast oddać się szaleństwom grudniowych handmade, musiałam nadrabiać szkolne zaległości - w końcu klasa maturalna to nie byle co. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zrobiła czegoś w tym wyjątkowym czasie. Prócz prezentów - maskotki, lalki, pudełeczka, bombka, urządziłam masową produkcję kartek świątecznych. Ale dzisiaj nie to chciałabym Wam pokazać. Oto mój świąteczny torcik. Sześć kawałków z papieru marmurkowego, ozdobiony papierem do scrapbookingu w groszki, mnóstwem kokardek i malutkimi dzwoneczkami. Poinsecje zrobiłam według tego kursiku. Czerwone płatki i zielone listki delikatnie pocieniowałam brązowym tuszem, ponadto ozdobiłam złotymi koralikami. W środku - same pyszności:) Torcik powędrował na prezent. Mam nadzieję, że obdarowana osoba była zadowolona z podarku:)
Same święta upłynęły u mnie w tym roku w przyjemnej atmosferze. Domownicy podeszli do nich wyjątkowo spokojnie, a każdy z rodziny w jakiś sposób przyczynił się do stworzenia właśnie takich świąt. Niestety, wkrótce zaczną się kolejne dni w szkole i znowu dam się porwać innym zajęciom. A teraz kilka zdjęć:)


 A dla wszystkich - Szczęśliwego Nowego Roku!


czwartek, 6 listopada 2014

002. Ciąg dalszy archiwalnych Laretek - Nuvole i Mercede

Padam z nóg. Od półtora tygodnia śpię zdecydowanie za krótko, co ciągnie za sobą nieprzyjemne konsekwencje - chociażby niespodziewany sen... w kinie! Ale jeszcze tylko jeden dzień i zaczyna się to, co uwielbiam najbardziej - długi weekend. A w planie na jutro - dziesięć godzin w pracowni meblarstwa. 

Przyszła mi paczka z trzema metrami szarej bawełny w gwiazdki. Jeszcze nie wiem, co z niej stworzę, ale na pewno długo nie poleży w jednym kawałku:)
Najwyższy czas zabrać się za świąteczne dekoracje. W tym roku planuję malować bombki.

Ciąg dalszy archiwalnych laretek.

Nuvole
Zawsze pełna wdzięku i gracji. Jej ulubionym przysmakiem jest waniliowe ptasie mleczko.




Mercede
Zakochana w latach pięćdziesiatych. Uwielbia stare kino i pogaduszki z przyjaciółkami przy herbacie.



Zapraszam do komentowania!

poniedziałek, 3 listopada 2014

001. Witajcie!

Nigdy nie wiem, co napisać w pierwszym poście. Jestem za stara na niektóre rzeczy, za młoda na inne. Uwielbiam wszystko, co związane jest z rękodziełem, craftami:) Moja dewiza życiowa brzmi - jeśli czegoś bardzo chcesz, zrób to sam! Idąc tym tokiem myślenia, nauczyłam się szyć maskotki i proste ubrania, liznęłam meblarstwa - nauczyłam się obróbki drewna, malarstwa, rysunku oraz dziedzin takich jak decoupage, scrapbooking czy namiastka introligatorstwa. Nie ukrywam, że blog powstał głównie z myślą o maskotkach, ale z pewnością będę się dzieliła tutaj resztą tych moich dziedzin:) Teraz kilka moich laleczek i maskotek:)

Cynthia. Od niedawna szyję laleczki, które wdzięcznie nazywam laretkami. Mają one około 40 cm długości, ręcznie wszywane włoski, zdobione sukieneczki. Cynthia jest pierwszą, która znalazła nowy dom i teraz mieszka u Asi. Kilka zdjęć:)



Flavia
Lubi długie spacery po parku, gdzie często robi zdjęcia. Jej ulubiony miesiąc to wrzesień.
Moja ulubiona laretka. Siostrzyczka Cynthii. W tym brązowym płaszczyku i w jesiennej aurze prezentuje się doprawdy wytwornie:)


Zajączek Paul. Duży, około 60 cm długości, uszyty z mięciutkiego aksamitu. Rzadko robię coś dla siebie, ale Paul musiał ze mną zamieszkać:) Wszyłam mu wstążeczkę pomiędzy uszka i teraz strzeże drzwi mojej sypialni:)



Chyba na wstępie tyle wystarczy. Ciąg dalszy wkrótce!