Wolne dni dobiegają końca, a ja powoli przygotowuję się do powrotu na zajęcia. Na samą myśl o tym chce mi się płakać, ech;( Ale minione tygodnie upłynęły znakomicie. Święta, udany Sylwester, w połączeniu z wypoczynkiem oraz ręcznymi robótkami, a nawet znalezieniem chwili na nadrabianie szkolych zaległości to perfekcyjnie wykorzystany czas:) A ponieważ mój folder zdjęciowy pęka w szwach od miesięcy - co kilka dni dodaję i dodaję nowe zdjęcia, ale dzisiaj wrzucę coś jeszcze z początku grudnia.
Kiedy mój chłopak na urodziny zażyczył sobie, żeby prezentu nie kupować, tylko zrobić coś ładnego, długo nie musiałam myśleć. Wiedziałam, że na sto procent uszyję kolejnego królika:D Ale podczas rozmowy z siostrą stwierdziłyśmy, że najlepszy będzie niezwykły królik - Królik Szeryfowy:) Dlaczego szeryfowy? Tę głupią historię zachowam dla siebie:) Króliczek jest oliwkowozielony, ubrany w ręcznie szytą, skórzaną kurkę ozdobioną frędzelkami i duuużą, srebrną gwiazdką. Z tej samej skóry uszyłam kapelusz, którego nie powstydziłby się żaden szeryf, a pod szyją zawiązałam malutką, trójkątną bandanę. Oczka ma uszyte z koralików, a nosek i piegi namalowane akrylem.
A teraz kilka zdjęć:)
A dla Was wszystkich, najlepsiejsze życzenia noworoczne:) Sto buziaków:*!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz